czwartek, 4 listopada 2010
sobota, 16 października 2010
piątek, 29 stycznia 2010
Academic drawing
Rosyjska szkoła rysunku to legenda- szczególnie ta z Akademi Stuk Pięknych z Sankt Petersburga. Ten tydzień na wskroś przesiąknięty akademizmem, tradycjami i perfekcją anatomiczną nareszcie się zakończył. Trzeba mieć nielamże rentgen w oczach, by dojść do istoty budowy anatomicznej i niesamowitą wrażliwość światłocieniową, aby spełnić podstawowe wymagania. To jest dopiero szkoła rysunku, ale i pokory, kiedy nauczyciel zmazuje ci wszystko i każe robić od początku. I tak dzień w dzień. Na długo to zapamiętam;)
Russian school of draw is a legend- specialy The Academy of Fine Arts in Sanktt Petersburg. This week I had chance to try it and now realise what is exactly real academism, traditions and anatomic perfection. You must have adiograph in the eyes, know anatomy construction and an amazing draw sensitivity to meet basic requirements. It is not only school of drawing, but also a good scholl of patient, when the teacher clears all you do and tells you everything to do from the beginning. I will remeber these week for a long time. ;)
sobota, 16 stycznia 2010
Finland
During I have been living here, I understand the feeling that nobody speak your language and dont know what you talking about with your friend. That have good and bad sides- but generaly it is annoying. So at these moment I will try to write all posts in English language.
niedziela, 10 stycznia 2010
Pierwsze wrażenia
Imatra – ranek, spodziewałam się rzeczywiście niższej temperatury- a tu słońce, którego odbicia od śniegu oślepiają. Ale i tak jest zimno. Oszronione włosy, które niedbale wystają spod kurtek i czerwone policzki, parujący oddech- czy komuś przeszkadza tutaj chłód- chyba nie. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Cóż- może lepiej pozachwycać się widokami i spokojem niż myśleć czy minus przekracza 20.
Jak najlepiej poznać miasto- oczywiście jest jedyny sposób- zgubić się w nim- i nie znać punktu odniesienia- wtedy trzeba przestudiować wszystkie nazwy ulic. Proste, ale co zrobić, gdy są to długie fińskie wyrazy. Zapytać się przechodnia, wierząc, że mówi po angielsku- to był pomysł. Jednak pani spacerująca z sankami mówiła tylko po fińsku- ale i tak bardzo nam pomogła.
Na szczęście, nie było aż tak trudno i po kilku minutach odnalazłyśmy się. Temperatura spadała coraz bardziej- najbardziej rozgrzewa kawa w Mac Donaldzie- tak, gdy nie ma niczego bliżej. Ten było dostatecznie blisko, kawa smakowała, tak jak we wszytkich restauracjach tego typu na świecie- może była cieplejsza-albo tylko mi tak się zdawało, gdy było tak zimno na zewnątrz.
Przed nami tylko 4 km spacer do mieszkania- w tym mrozie – brzmiało to jak 40 km.
Chłód jak się okazuje przyspiesza marsz proporcjonalnie do temperatury;)
Doszłyśmy w miarę szybko.



